Najczęstsze błędy popełniane przy wyborze butów trekkingowych. Dlaczego nie każdy dobry but będzie dobrym wyborem?

Zakup butów trekkingowych wydaje się prosty. Przynajmniej do momentu, kiedy wejdziesz do sklepu i zobaczysz kilkadziesiąt modeli różniących się wysokością cholewki, rodzajem podeszwy, obecnością membrany, materiałem wykonania i nazwami technologii, które brzmią niczym wyposażenie promu kosmicznego. Domyślamy się, że kupując online sprawa jest jeszcze bardziej utrudniona. Widoczne na stronie opisy produktów to jednak nie to samo co profesjonalny doradztwa, który pozna Twoje potrzeby i będzie potrafił wyjść im naprzeciw, a przy tym wytłumaczyć dlaczego konkretny model paradoksalnie może nie być odpowiednim wyborem, a inny już jak najbardziej.
Co ciekawe, większość nietrafionych zakupów nie wynika z braku budżetu. Znacznie częściej problemem jest kierowanie się niewłaściwymi kryteriami. W efekcie ktoś kupuje bardzo dobre buty, które okazują się kompletnie nieodpowiednie do jego potrzeb. Tak, dobrze przeczytałeś. Możesz kupić świetne buty i jednocześnie popełnić błąd. Przez lata pracy w sklepie górskim zauważyliśmy, że wiele pomyłek powtarza się regularnie. Dlatego dziś przyjrzymy się tym najczęstszym.
PS. życzymy dobrej zabawy w łączeniu literek :)
Błąd numer 1. Szukanie butów na wszystko
L – jak Lekceważenie przeznaczenia
To prawdopodobnie najpopularniejszy błąd. Buty na lato, zimę, Tatry, Beskidy, Alpy, jednodniowe wycieczki, wielodniowe trekkingi z plecakiem i jeszcze najlepiej, żeby sprawdziły się podczas spaceru z psem. Brzmi znajomo? Problem polega na tym, że uniwersalność zawsze oznacza kompromisy. Tak samo jak nie istnieje samochód, który jednocześnie będzie terenówką, autem rajdowym i komfortową limuzyną, tak nie istnieją buty idealne na wszystkie warunki. Owszem, są modele bardzo wszechstronne, które często polecamy osobom kupującym pierwszą parę. Trzeba jednak pamiętać, że rozwiązanie uniwersalne nigdy nie będzie rozwiązaniem optymalnym na każde warunki. Im szybciej zaakceptujemy ten fakt, tym łatwiej będzie nam podjąć właściwą decyzję.
Błąd numer 2. Kupowanie butów pod wymarzone wyprawy zamiast rzeczywiste potrzeby
A – jak Ambicja ponad realne potrzeby
To drugi biegun wyżej wspomnianego problemu. Ktoś planuje kilka wycieczek rocznie po Beskidach, ale wybiera model zaprojektowany z myślą o alpejskich trekkingach i poruszaniu się w rakach półautomatycznych lub super techniczne, lekkie buty podejściowe z bardzo miękką podeszwą i minimalnym bieżnikiem – nastawionym bardziej na dużą powierzchnię tarcia w kontakcie ze skałą i możliwość lekkiego troczenia do szpejarki uprzęży.
Dlaczego? Bo może kiedyś pojedzie w Alpy lub zacznie turystykę pozaszlakową w wymagającym technicznym terenie.
Pytanie tylko, czy przez najbliższe trzy lata warto męczyć się w ciężkich i sztywnych butach podczas każdej wycieczki tylko dlatego, że istnieje szansa na jeden zagraniczny wyjazd lub też, czy nie mógł wybrać czegoś wygodniejszego i bezpieczniejszego pod jego realne potrzeby. Sprzęt powinien być dopasowany do aktywności, które wykonujemy najczęściej, a nie do tych, które znajdują się w danym momencie wyłącznie na liście marzeń.

Błąd numer 3. Kierowanie się wyłącznie wyglądem
V – jak Visual ponad funkcjonalność
Outdoor outdoorowi nierówny. Niektóre osoby wybierają buty niemal wyłącznie oczami. I trudno się temu dziwić. Sami również wolimy rzeczy, które nam się podobają.Tyle że w górach estetyka schodzi na dalszy plan bardzo szybko. Zazwyczaj już po pierwszych kilku godzinach marszu. Źle dobrany but może powodować obtarcia, ucisk, problemy z paznokciami czy brak stabilności na nierównym podłożu. Widok ze szczytu zdecydowanie trudniej podziwia się wtedy, kiedy całą uwagę pochłania piekąca pięta. Na szczęście dziś nie trzeba wybierać między wyglądem a funkcjonalnością. Warto jednak pamiętać, która z tych cech powinna być najważniejsza.
Błąd numer 4. Przekonanie, że membrana zawsze jest konieczna
A – jak Automatyczne założenie, że membrana jest konieczna
Jeżeli mielibyśmy wskazać jeden mit, który wyjątkowo mocno zakorzenił się w świecie outdooru, byłoby to przekonanie, że dobre buty muszą mieć membranę. Nie muszą.
Membrana ma wiele zalet. Chroni przed wilgocią z zewnątrz i w zależności od użytej technologii – w mniejszym lub większym stopniu poprawia komfort w chłodniejszych warunkach. Jednocześnie ogranicza jednak w jakimś stopniu oddychalność. Fizyki nie oszukamy. Dlatego lekkie buty bez membrany często okazują się lepszym wyborem na letnie wycieczki niż cięższe modele wyposażone w wodoodporny laminat. Pytanie nie powinno więc brzmieć: „Czy kupić buty z membraną?”, tylko: „W jakich warunkach będę ich używać najczęściej?”
Błąd numer 5. Nieodpowiedni dobór rozmiaru
R – jak Rozmiar dobrany „na oko”
Zaskakująco wiele osób kupuje buty trekkingowe dokładnie w takim samym rozmiarze jak codzienne obuwie. Tymczasem dobór rozmiaru butów w góry zależy od wielu czynników, takich jak rodzaj uprawianej aktywności, długość planowanych tras, przewidywane obciążenie czy charakter terenu.
Podczas wielogodzinnego marszu stopy naturalnie puchną. Do tego dochodzą strome zejścia, podczas których stopa przesuwa się do przodu. Jeżeli but jest zbyt mały, bardzo szybko pojawiają się problemy. Obite paznokcie, ucisk, odciski czy bolesne otarcia należą do najczęstszych konsekwencji źle dobranego rozmiaru.
Dlatego podczas mierzenia butów trekkingowych warto zadbać o odpowiedni zapas przestrzeni przed palcami, jednocześnie pilnując, aby przy właściwie zasznurowanym obuwiu, pięta pozostawała stabilna i nie unosiła się podczas chodzenia. Co istotne, wielkość tego zapasu nie zawsze będzie taka sama. Na długie trekkingi z ciężkim plecakiem czy wyprawy w wyższe partie gór zazwyczaj wybiera się nieco większy luz, który poprawia komfort podczas wielogodzinnego marszu czy stromych zejść.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku bardziej technicznych butów podejściowych. Tutaj użytkownicy często świadomie decydują się na ciaśniejsze dopasowanie, rezygnując z części komfortu na rzecz większej precyzji. Lepsze trzymanie stopy pozwala pewniej stawiać nogi na niewielkich stopniach skalnych i dokładniej pracować czubkiem buta w trudniejszym terenie. Jak zwykle w outdoorze – coś za coś. Większa precyzja niemal zawsze oznacza mniejszy margines komfortu.
Błąd numer 6. Przymierzanie butów w niewłaściwy sposób
E – jak Ekspresowa przymiarka
Skoro jesteśmy już przy rozmiarze, warto wspomnieć o kolejnym błędzie. Przymierzanie butów rano, na cienkiej skarpetce i przez trzydzieści sekund. To zdecydowanie za mało. Buty trekkingowe najlepiej mierzyć pod koniec dnia, kiedy stopy są już nieco zmęczone i większe niż rano. Warto również używać skarpet podobnych do tych, które planujemy zabierać w góry (i na pewno nie powinny być to skarpety bawełniane).
Samo założenie butów również nie wystarczy. Warto poświęcić kilka minut na przejście się po sklepie lub mieszkaniu (w przypadku zakupów internetowych), a także wykonanie bardziej dynamicznych ruchów i sprawdzenie, jak stopa zachowuje się podczas pracy. Jeżeli sklep posiada pochylnię lub schody, koniecznie należy z nich skorzystać. Szczególnie istotne jest zasymulowanie zejścia, ponieważ to właśnie wtedy najłatwiej wychwycić problemy związane z doborem rozmiaru. Jeśli podczas schodzenia palce zaczynają dobijać do przodu buta lub pięta podczas wykroku wyraźnie unosi się do góry, jest to sygnał, że albo źle zasznurowaliśmy buty, albo należy poszukać innego rozmiaru lub modelu.
Warto bowiem pamiętać, że nawet najlepiej dobrany but nie pokaże pełni swoich możliwości, jeśli nie zostanie prawidłowo zasznurowany. Wielu użytkowników nie zdaje sobie sprawy, że nowoczesne modele trekkingowe wyposażone są w systemy poprawiające stabilizację i trzymanie stopy, które wymagają odpowiedniej regulacji. Przykładowo w butach Salewa system 3F odpowiada za stabilizację pięty i współpracuje z systemem sznurowania. Odpowiednie rozłożenie napięcia sznurowadeł oraz stosowanie prostych technik, takich jak węzeł chirurgiczny (bezpośrednio pod i nad szlufką od systemu 3F), pozwala lepiej ustabilizować piętę bez konieczności nadmiernego zaciskania całego buta.
Z drugiej strony równie łatwo przesadzić. Zbyt mocne zasznurowanie może prowadzić do ucisku, pogorszenia krążenia czy drętwienia stóp podczas długiej wędrówki. Wszystko sprowadza się do znalezienia odpowiedniego balansu pomiędzy stabilizacją a komfortem.
Warto też wspomnieć o błędzie, który regularnie można spotkać na szlakach. Mowa o owijaniu nadmiaru sznurowadeł wokół cholewki buta. Rozwiązanie wydaje się wygodne, jednak często ogranicza prawidłową pracę konstrukcji obuwia. W niektórych modelach, takich jak trekkingi Salewa wyposażone w system Flex Collar, może to ograniczać swobodę ruchu w okolicy ścięgna Achillesa, zwiększając ryzyko dyskomfortu i otarć.
Wiele osób przypomina sobie o tych zasadach dopiero po pierwszej wycieczce. Wtedy okazuje się, że model, który podczas krótkiej przymiarki wydawał się całkiem wygodny, po kilku godzinach marszu zaczyna uciskać, powodować otarcia lub zwyczajnie odbierać przyjemność z wędrówki.

Błąd numer 7. Skupianie się na technologii zamiast na funkcji
D – jak Dane techniczne ponad rzeczywiste zastosowanie
Systemy stabilizacji, specjalne mieszanki gum, nowoczesne membrany, innowacyjne wkładki. Technologie rzeczywiście są ważne. Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się ważniejsze od rzeczywistego przeznaczenia buta. Nie każda nowinka będzie potrzebna każdemu użytkownikowi i nie zawsze użycie danych technologii będzie właściwe i konieczne w naszym sposobie uprawiania turystyki. W praktyce znacznie większe znaczenie od liczby zastosowanych technologii ma odpowiedź na pytanie: Czy ten model został zaprojektowany dokładnie do tego rodzaju aktywności, który zamierzam uprawiać?
Cóż, nawet najlepszy system stabilizacji nie sprawi, że ciężki but wysokogórski stanie się idealnym wyborem na letni spacer po beskidzkich szlakach.
Błąd numer 8. Oszczędzanie za wszelką cenę
O – jak Oszczędność za wszelką cenę
Nie oznacza to oczywiście, że należy kupować najdroższe modele dostępne na rynku. Wcale nie. Wielokrotnie zdarza się, że but kosztujący mniej będzie lepiej dopasowany do konkretnych potrzeb niż topowy model z najwyższej półki. Problem pojawia się wtedy, gdy jedynym kryterium wyboru staje się cena. Dobre buty trekkingowe są inwestycją na lata. To jeden z tych elementów wyposażenia, który ma bezpośredni wpływ na komfort, bezpieczeństwo i przyjemność z wędrówki. Na wielu rzeczach można oszczędzić. Na butach raczej nie warto.
A jaki jest największy błąd?
Wbrew pozorom nie jest nim ani źle dobrany rozmiar, ani brak membrany. Największym błędem jest zakup butów bez wcześniejszego zastanowienia się, czego tak naprawdę od nich oczekujemy. Wysokość cholewki, rodzaj podeszwy, obecność membrany, poziom amortyzacji czy waga mają znaczenie dopiero wtedy, gdy wiemy, gdzie, kiedy i w jaki sposób zamierzamy z butów korzystać. Dlatego zanim zaczniesz porównywać konkretne modele, najpierw odpowiedz sobie na kilka prostych pytań:
- W jakim terenie będę chodzić najczęściej?
- W jakich porach roku będę używać butów?
- Czy planuję wielodniowe trekkingi z ciężkim plecakiem?
- Czy zależy mi bardziej na wodoodporności czy oddychalności?
- Jakie są moje doświadczenia i preferencje?
Dopiero wtedy zaczyna się wybór właściwych butów.I właśnie wtedy rosną szanse, że zakupiona para rzeczywiście będzie służyć przez wiele kolejnych sezonów, zamiast stać się kolejnym eksperymentem zalegającym gdzieś na dnie szafy.
Jak widać, większość błędów przy wyborze butów trekkingowych nie wynika z braku dostępnych modeli, lecz z niedopasowania ich do własnych potrzeb. Dlatego w Lavaredo staramy się nie tylko oferować szeroki wybór obuwia trekkingowego, podejściowego i wysokogórskiego, ale przede wszystkim pomagać w jego właściwym doborze.
Jeżeli zastanawiasz się, który model będzie najlepszy do Twojej aktywności, planowanych tras czy warunków, skontaktuj się z nami. Chętnie podzielimy się doświadczeniem i pomożemy znaleźć buty, które sprawdzą się nie tylko na sklepowej półce, ale przede wszystkim na szlaku.




