Technologie w odzieży Salewa – co faktycznie robi różnicę w górach?

Co tak naprawdę oznaczają nazwy Durastretch, Powertex, Polarlite, Dry'Ton czy Alpine Hemp? Czy to tylko marketingowe hasła, czy technologie, które rzeczywiście robią różnicę w górach? W tym poradniku tłumaczymy prostym językiem, jak działają najważniejsze rozwiązania stosowane przez Salewę, kiedy warto z nich korzystać i dlaczego nie istnieje jedna idealna kurtka na każdą okazję. Jeśli chcesz świadomie wybierać odzież i plecaki outdoorowe, a nie kierować się wyłącznie nazwami na metkach, ten artykuł jest właśnie dla Ciebie.
Po wielu latach pracy w sprzedaży oraz użytkowania produktów Salewa w terenie wiele rzeczy stało się dla nas całkowicie naturalnych. Czasami nawet nie zastanawiamy się już nad tym, dlaczego dana kurtka lepiej oddycha od innej, dlaczego jedne spodnie wytrzymują lata wspinania po skałach, a inne po pierwszym sezonie wyglądają na mocno zmęczone. Coraz częściej próbujemy jednak spojrzeć na to oczami osoby, która po raz pierwszy bierze do ręki produkt Salewa. Czyta metkę i widzi tajemnicze skróty:
PL, PTX, DRY, AM, TWR, RDS, GTX itd. Zdarza się, że bierzemy do ręki produkt i widzimy na nim napisy, które zupełnie nic nam nie mówią. Skąd mamy wiedzieć, czy dane rozwiązanie będzie dla nas pomocne? Czy to tylko marketing? A jeśli nie, to jak to w ogóle działa? Czytając to wszystko, nietrudno wtedy odnieść wrażenie, że producent stworzył własny język. I właściwie... trochę tak jest. Dziś postaramy się zostać jego tłumaczem. Nie zależy nam jednak na tym, żebyś po przeczytaniu artykułu znał wszystkie technologie na pamięć. Prawdopodobnie za tydzień i tak zapomnisz połowę nazw. I zupełnie nic się nie stanie. Znacznie ważniejsze jest zrozumienie, po co dana technologia powstała i w jakich sytuacjach rzeczywiście robi różnicę. Część tych nazw opisuje materiały, które realnie wpływają na komfort podczas aktywności. Inne dotyczą konstrukcji odzieży i sprytnych rozwiązań, których często nawet nie zauważamy. Jeszcze inne mówią o sposobie produkcji lub wpływie produktu na środowisko. Salewa od wielu lat rozwija własne technologie, jednocześnie korzystając z uznanych rozwiązań, takich jak Gore-Tex®, Tencel® czy certyfikat bluesign®. To właśnie połączenie własnych pomysłów z technologiami światowych liderów sprawia, że marka od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych w świecie alpinizmu.
Jeżeli natomiast interesują Cię technologie stosowane w butach Salewa, koniecznie zajrzyj również do naszego wcześniejszego artykułu. Tam szczegółowo opisaliśmy rozwiązania wykorzystywane w obuwiu trekkingowym, podejściowym i wysokogórskim. Dzisiaj skupimy się przede wszystkim na odzieży oraz plecakach.
Technologie w butach Salewa – co faktycznie robi różnicę w terenie?
Spis treści
- Materiały, czyli serce odzieży Salewa
- DURASTRETCH – dlaczego w górach często lepiej sprawdza się brak membrany?
- DRY'TON – kiedy koszulka ma odprowadzać pot, a nie go magazynować
- POLARLITE – ciepło nie zawsze oznacza grubą bluzę
- ALPINE MERINO i TIROLWOOL – dlaczego wełna wróciła do gór w wielkim stylu?
- RESPONSIVE – jedna z najbardziej nietypowych technologii Salewy
- ALPINE HEMP – materiał, który wrócił z przeszłości i okazał się zaskakująco nowoczesny
- TENCEL® – drewno, z którego powstaje... techniczna koszulka?
- POWERTEX – membrana Salewy, która ma chronić przed pogodą, a nie przed aktywnością
- DWR – dlaczego woda tworzy kropelki na powierzchni kurtki?
- PFAS FREE – niewielki napis, który mówi znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać
- GORE-TEX® – technologia, której przedstawiać chyba nikomu nie trzeba
- Konstrukcja odzieży – detale, których często nie widać na sklepowym wieszaku
- Plecaki Salewa – technologie, których często nie zauważamy, dopóki ich nie zabraknie
- Salewa Committed – kiedy „eko” przestaje być pustym sloganem
- bluesign® – certyfikat, którego nie widać, ale który ma ogromne znaczenie
- Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
- Czy każda kurtka Salewa ma Powertex?
- Czy Durastretch jest wodoodporny?
- Czy impregnację DWR można odnowić?
- Czy Polarlite grzeje również po zamoczeniu?
- Czy TENCEL® jest materiałem naturalnym?
- Czy technologia Responsive naprawdę działa?
- Co oznacza oznaczenie PFAS Free?
- Czy certyfikat bluesign® oznacza lepszą jakość produktu?
- Czy Powertex jest lepszy od GORE-TEX®?
- Kilka słów na koniec

Materiały, czyli serce odzieży Salewa
Patrząc na kurtkę czy spodnie, większość osób zwraca uwagę przede wszystkim na kolor, krój albo liczbę kieszeni. Tymczasem największa różnica bardzo często znajduje się tam, gdzie jej nie widać – w samym materiale. To właśnie on decyduje o tym, czy odzież będzie oddychała, jak szybko wyschnie po intensywnym podejściu, czy wytrzyma kontakt ze skałą oraz czy po kilku godzinach marszu nadal będzie komfortowa. Salewa opracowała kilka własnych materiałów, które bardzo często pojawiają się w różnych kolekcjach. Każdy z nich powstał z myślą o nieco innych zastosowaniach.
DURASTRETCH – dlaczego w górach często lepiej sprawdza się brak membrany?
Jeżeli mielibyśmy wskazać materiał, który najczęściej spotkasz w spodniach trekkingowych Salewa, softshellach czy odzieży wspinaczkowej, prawdopodobnie byłby to właśnie Durastretch. Co ciekawe, nie jest to membrana, nie imponuje parametrami wodoodporności i raczej nie znajdziesz na metce liczby w rodzaju 20 000 mm słupa wody. Paradoksalnie właśnie dlatego jest jednym z najbardziej uniwersalnych materiałów, jakie powstały z myślą o górach. Od wielu lat obserwujemy pewne zjawisko. Wielu turystów szuka membrany praktycznie we wszystkim. Kurtka ma mieć membranę, spodnie mają mieć membranę, najlepiej jeszcze koszulka. Tymczasem przez zdecydowaną większość czasu naszym największym przeciwnikiem wcale nie jest deszcz, ale własny pot. Wystarczy intensywne podejście z ciężkim plecakiem, aby organizm zaczął produkować go więcej, niż większość membran jest w stanie odprowadzić. Efekt zna chyba każdy. Na zewnątrz nie spadła ani jedna kropla deszczu, a koszulka i tak jest cała mokra. I właśnie tutaj pojawia się m.in. Durastretch. Jest to autorska tkanina Salewy oparta przede wszystkim na poliamidzie, czyli nylonie. Nie bez powodu właśnie ten materiał od lat dominuje w odzieży wspinaczkowej i trekkingowej. W porównaniu z poliestrem jest znacznie odporniejszy na ścieranie, lepiej znosi kontakt ze skałą, uprzężą czy ciężkim plecakiem, a jednocześnie pozostaje stosunkowo lekki. Do tego dochodzi włókno elastyczne, dzięki któremu materiał pracuje razem z ciałem. W zależności od modelu może rozciągać się w dwóch lub czterech kierunkach, co podczas wysokich wykroków, wspinaczki czy poruszania się poza szlakiem robi naprawdę dużą różnicę. Brak membrany oznacza natomiast coś jeszcze – znacznie wyższą oddychalność. Powietrze oraz para wodna mogą znacznie łatwiej przenikać przez materiał, dlatego spodnie czy softshell wykonane z materiału Durastretch dużo lepiej sprawdzają się podczas intensywnego wysiłku niż klasyczna kurtka membranowa. Oczywiście nie oznacza to, że materiał jest wodoodporny. Przy lekkim, przelotnym deszczu bardzo pomaga impregnacja DWR, jednak podczas długotrwałych opadów konieczne będzie założenie kurtki membranowej. Durastretch nie jest konkurencją dla Powertexu czy Gore-Texu. To materiał stworzony do zupełnie innych warunków. Ma zapewnić maksymalny komfort wtedy, kiedy pogoda jest względnie dobra, ale aktywność bardzo intensywna. Nie bez powodu znajdziemy go przede wszystkim w spodniach trekkingowych, odzieży wspinaczkowej, softshellach i kolekcjach przeznaczonych do speed hikingu.

DRY'TON – kiedy koszulka ma odprowadzać pot, a nie go magazynować
Jeżeli Durastretch najczęściej kojarzy się ze spodniami i softshellami, to DRY'TON jest materiałem, który bardzo często spotkamy w pierwszej warstwie odzieży Salewa – w koszulkach, lekkich bluzach czy odzieży stworzonej z myślą o intensywnym wysiłku. I tutaj znowu warto zacząć od pytania, które zadaje sobie wiele osób.
Czy naprawdę potrzebuję technicznej koszulki? Przecież zwykły bawełniany T-shirt też jest wygodny.
Tak. Do momentu, aż zaczniemy się pocić. Bawełna sama w sobie nie jest złym materiałem. Problem polega na tym, że bardzo dobrze chłonie wilgoć i bardzo niechętnie ją oddaje. Podczas spokojnego spaceru po mieście nie ma to większego znaczenia. W górach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wystarczy jedno dłuższe podejście, aby koszulka zrobiła się mokra. Potem przychodzi postój, wiatr albo wejście do cienia i nagle okazuje się, że mokra bawełna zaczyna strwarzać dyskomfort i wychładzać organizm. DRY'TON powstał właśnie po to, żeby ograniczyć ten problem. Jest to autorski materiał syntetyczny Salewy, którego zadaniem nie jest magazynowanie wilgoci, ale jak najszybsze przeniesienie jej z powierzchni skóry na zewnętrzną stronę materiału. Tam pot może znacznie szybciej odparować, a my przez dłuższy czas zachowujemy uczucie suchości. Brzmi znajomo, bo dokładnie na tym opiera się działanie większości nowoczesnej odzieży termoaktywnej. Nie chodzi o to, żeby się nie pocić. To niemożliwe. Chodzi o to, żeby wilgoć nie pozostawała przy skórze. To właśnie dlatego koszulki wykonane z DRY'TON tak dobrze sprawdzają się podczas speed hikingu, trekkingu, skitouringu i wszędzie tam, gdzie organizm przez wiele godzin pracuje na wysokich obrotach. Materiał jest lekki, szybko schnie i bardzo dobrze radzi sobie z częstym praniem, dlatego równie często spotkamy go podczas wielodniowych wyjazdów. Oczywiście ma również swoje ograniczenia. Syntetyki zazwyczaj szybciej przejmują zapach niż wełna merino. Z drugiej strony oferują błyskawiczne schnięcie, wysoką trwałość oraz świetne odprowadzanie wilgoci. Trudno jest więc jednoznacznie powiedzieć, że są lepsze lub gorsze od materiałów naturalnych. Wszystko zależy od rodzaju aktywności. Jeżeli planujesz bardzo intensywny wysiłek, DRY'TON często okaże się lepszym wyborem. Jeżeli natomiast priorytetem jest komfort przez kilka dni bez możliwości prania, coraz większego znaczenia nabierają materiały wykorzystujące wełnę merino.
POLARLITE – ciepło nie zawsze oznacza grubą bluzę
Jednym z częstszych błędów przy wyborze odzieży górskiej jest ocenianie jej wyłącznie po grubości. Wiele osób bierze do ręki cienką bluzę i automatycznie zakłada, że będzie im zimno. Z kolei gruby polar wydaje się gwarancją komfortu podczas chłodniejszych dni.
W praktyce działa to trochę inaczej. O izolacji cieplnej znacznie częściej decyduje ilość powietrza, które materiał potrafi zatrzymać, niż sama jego grubość. To właśnie powietrze jest najlepszym izolatorem, a zadaniem odzieży jest stworzenie dla niego odpowiednich warunków.
Na ostateczny komfort termiczny największy wpływ ma jednak nasza umiejętność operowania poszczególnymi warstwami w taki sposób, by nie doprowadzić organizmu do przegrzania ani wychłodzenia. Więcej pisaliśmy o tym w artykule „Jak to jest na cebulkę? Czyli o ubiorze warstwowym”.
Wracając do tematu – Polarlite to cała rodzina materiałów izolacyjnych stosowanych przez Salewę, występujących w wielu różnych gramaturach i konstrukcjach. Nie istnieje jeden Polarlite. Czasami będzie to bardzo cienka bluza przeznaczona do szybkiego poruszania się w górach, innym razem gruby polar zapewniający komfort podczas zimowych wycieczek. Jeżeli przyjrzysz się wnętrzu wielu bluz Salewa, zauważysz charakterystyczną strukturę przypominającą plaster miodu albo wafelek. Nie jest to element dekoracyjny. Takie rozwiązanie pozwala zatrzymać więcej powietrza przy mniejszej ilości materiału. Efekt jest prosty. Bluza pozostaje lekka, dobrze oddycha, a jednocześnie zapewnia zaskakująco dobrą izolację. To rozwiązanie szczególnie docenimy podczas aktywności, w których organizm naprzemiennie mocno się rozgrzewa i wychładza. Podejście, postój na szczycie, ponowne zejście. W takich warunkach Polarlite bardzo dobrze współpracuje z pierwszą warstwą odzieży, pozwalając utrzymać stabilniejszy komfort termiczny. Co ważne, materiał nadal zachowuje dobrą oddychalność. Nie jest to ocieplina przeznaczona wyłącznie do siedzenia przy ognisku. To aktywna warstwa izolacyjna, która ma pracować razem z organizmem podczas ruchu. Polarlite znajdziemy przede wszystkim w bluzach trekkingowych, lekkich polarach oraz odzieży przeznaczonej do alpinizmu, wspinaczki czy skitouringu. W zależności od modelu gramatura może znacząco się różnić — od bardzo lekkich konstrukcji ważących niewiele ponad 150 g/m² aż po grube polary o gramaturze 300 g/m².
I właśnie dlatego sama nazwa „Polarlite” niewiele jeszcze mówi. Znacznie ważniejsze jest to, do jakiej aktywności dana bluza została zaprojektowana. Bo cienki Polarlite na letni trekking i gruby Polarlite do zimowych wyjść rozwiązują ten sam problem, ale robią to w zupełnie inny sposób.


ALPINE MERINO I TIROLWOOL – dlaczego wełna wróciła do gór w wielkim stylu?
Jeszcze kilkanaście lat temu wielu osobom wełna kojarzyła się głównie z grubymi swetrami, które gryzły bardziej, niż chroniły przed zimnem. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nowoczesna odzież outdoorowa coraz częściej wraca do naturalnych włókien, ale robi to w zupełnie nowy sposób. Salewa od lat rozwija dwa rozwiązania oparte na wełnie — Alpine Merino oraz TirolWool. Choć oba wykorzystują ten sam surowiec, odpowiadają na zupełnie inne potrzeby.
Zacznijmy od Alpine Merino.
To materiał, który najczęściej spotkamy w koszulkach, bieliźnie termoaktywnej, skarpetkach czy cienkich bluzach przeznaczonych do aktywności przez cały rok. W przeciwieństwie do klasycznej wełny, merino nie jest jedynie chwytem marketingowym. Wełna ta rzeczywiście posiada kilka właściwości, których bardzo trudno szukać w syntetykach. Przede wszystkim znakomicie reguluje temperaturę. Potrafi zatrzymywać powietrze, kiedy jest zimno, a jednocześnie bardzo dobrze radzi sobie z odprowadzaniem nadmiaru ciepła podczas wysiłku. Co równie istotne, nawet gdy materiał stanie się wilgotny, nadal zapewnia wysoki komfort użytkowania. Nie daje charakterystycznego uczucia zimnej, mokrej tkaniny, które wielu z nas zna z bawełny. Jest jeszcze jedna cecha, którą szczególnie doceniają osoby wybierające się na kilkudniowe trekkingi — zapach, a właściwie jego brak. Naturalne właściwości włókien merino znacząco ograniczają rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie nieprzyjemnego zapachu. Dzięki temu koszulkę można nosić przez kilka dni z rzędu bez konieczności prania. Każdy, kto choć raz pakował plecak na wielodniową wędrówkę, szybko zrozumie, jak ogromna jest to zaleta. Czy oznacza to, że merino zawsze będzie lepszym wyborem od syntetyków? Nie. Podczas bardzo intensywnego wysiłku materiały syntetyczne, takie jak DRY'TON, nadal szybciej odprowadzają wilgoć i nieco sprawniej schną. Merino nadrabia natomiast komfortem użytkowania, termoregulacją oraz możliwością wielodniowego noszenia. Merino zmieszaną z włóknami syntetycznymi będzie cechować również większa wytrzymałość.
To kolejny przykład na to, że w górach nie istnieje jedno idealne rozwiązanie.
Jeżeli Alpine Merino odpowiada za pierwszą warstwę odzieży, TirolWool znajdziemy przede wszystkim tam, gdzie potrzebujemy izolacji. To autorska ocieplina Salewy wykorzystująca naturalną wełnę owiec hodowanych w Tyrolu. W przeciwieństwie do klasycznych polarów czy puchu jej zadaniem jest zapewnienie wysokiego komfortu termicznego również wtedy, gdy warunki stają się naprawdę wymagające. Dlaczego właśnie wełna? Ponieważ zachowuje swoje właściwości izolacyjne nawet po zawilgoceniu. To jedna z jej największych przewag nad puchem naturalnym. Jeśli podczas zimowej wycieczki kurtka złapie trochę wilgoci od śniegu czy potu, TirolWool nadal będzie skutecznie izolował organizm. Dlatego bardzo często spotkamy go w kurtkach przeznaczonych do alpinizmu, skitouringu czy zimowego trekkingu. Co ciekawe, Salewa często łączy TirolWool z technologią Responsive. I właśnie tutaj robi się naprawdę interesująco.
RESPONSIVE – jedna z najbardziej nietypowych technologii Salewy
Spośród wszystkich rozwiązań stosowanych przez Salewę to właśnie Responsive najczęściej budzi pytania. I trudno się dziwić. Producent deklaruje, że włókna materiału zostały wzbogacone o naturalne minerały zdolne do pochłaniania energii dalekiej podczerwieni (FIR), emitowanej przez nasze ciało. Następnie energia ta ma być stopniowo oddawana z powrotem do organizmu. Brzmi trochę jak science fiction. Tym bardziej warto wyjaśnić, co faktycznie wiadomo na temat tej technologii.
Responsive nie jest osobnym materiałem. Nie kupimy bluzy wykonanej "w 100% z Responsive". To dodatek stosowany między innymi w materiałach z wełną merino, TirolWool czy włóknach syntetycznych. Minerały są trwale wbudowane w strukturę włókien, dlatego technologia nie wypłukuje się podczas prania i pozostaje aktywna przez cały okres użytkowania odzieży. Jaki jest jej cel? Salewa wskazuje przede wszystkim na poprawę komfortu termicznego podczas wysiłku. Energia dalekiej podczerwieni ma wspierać mikrokrążenie, transport tlenu oraz procesy termoregulacyjne organizmu. Istnieje sporo badań dotyczących wpływu promieniowania FIR na organizm człowieka, jednak skala efektów osiąganych przez odzież wykorzystującą tego typu technologię nadal pozostaje przedmiotem dyskusji naukowej. Z tego powodu rozsądniej traktować Responsive jako rozwiązanie, które może wspierać komfort użytkowania, a nie jako technologię o niezaprzeczalnym działaniu terapeutycznym. I właśnie takie podejście wydaje nam się najuczciwsze.
Nawet gdyby całkowicie pominąć samą technologię Responsive, produkty wykorzystujące TirolWool czy Alpine Merino pozostają po prostu bardzo dobrze zaprojektowaną odzieżą techniczną, a Responsive można potraktować jako dodatkowy cenny element całej konstrukcji, a nie główny powód zakupu. To zresztą dobrze pokazuje filozofię Salewy. Marka nie buduje swoich produktów wyłącznie wokół jednego marketingowego hasła. Znacznie częściej łączy kilka technologii jednocześnie — odpowiedni materiał, przemyślany krój, konstrukcję i detale użytkowe. I to właśnie suma tych elementów sprawia, że dana kurtka czy bluza dobrze sprawdza się w górach.
ALPINE HEMP – materiał, który wrócił z przeszłości i okazał się zaskakująco nowoczesny
Kiedy pierwszy raz słyszymy o odzieży z konopi, wiele osób ma dość podobne skojarzenia. Szorstki materiał, grube włókna i ubrania bardziej przypominające worki niż techniczną odzież górską. Tymczasem współczesne tkaniny konopne nie mają z tym praktycznie nic wspólnego. Salewa od kilku lat bardzo mocno rozwija kolekcję Alpine Hemp, udowadniając, że jeden z najstarszych materiałów tekstylnych świata może świetnie odnaleźć się również w nowoczesnym outdoorze. I nie jest to przypadek. Konopie posiadają kilka naturalnych właściwości, których bardzo trudno szukać w wielu współczesnych włóknach syntetycznych. Przede wszystkim bardzo dobrze oddychają. Włókna konopne potrafią pochłonąć sporą ilość wilgoci, jednocześnie nie sprawiając wrażenia mokrych. Dzięki temu materiał pozostaje przyjemny dla skóry nawet podczas wyższych temperatur. Drugą zaletą jest ich odporność. Konopie należą do najbardziej wytrzymałych włókien naturalnych wykorzystywanych w przemyśle tekstylnym. Są odporne na rozciąganie, dobrze znoszą intensywne użytkowanie i przez długi czas zachowują swoje właściwości. To właśnie dlatego Salewa tak często łączy Alpine Hemp z innymi materiałami technicznymi. Takie połączenie pozwala uzyskać coś, czego trudno byłoby oczekiwać po samych włóknach naturalnych. Odzież pozostaje przewiewna, komfortowa i przyjemna w dotyku, ale jednocześnie zyskuje elastyczność oraz swobodę ruchów potrzebną podczas wspinaczki czy trekkingu. Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt środowiskowy. Konopie do wzrostu potrzebują znacznie mniej wody niż bawełna, są bardziej odporne na choroby i wymagają mniejszej ilości środków ochrony roślin. Salewa od kilku lat inwestuje również w rozwój upraw oraz przetwarzania włókien konopnych w regionie alpejskim, próbując przywrócić produkcję, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była tam czymś całkowicie naturalnym.
Czy Alpine Hemp zastąpi syntetyki?
Naszym zdaniem nie taki jest jego cel. To raczej propozycja dla osób, które szukają naturalnych materiałów, ale nie chcą rezygnować z technicznych właściwości współczesnej odzieży outdoorowej. Szczególnie dobrze sprawdza się podczas trekkingu, podróży czy codziennego użytkowania, kiedy liczy się komfort przez wiele godzin, a nie wyłącznie maksymalna wydajność podczas bardzo intensywnego wysiłku.


TENCEL® – drewno, z którego powstaje... techniczna koszulka?
To jedna z tych technologii, która na pierwszy rzut oka brzmi dość egzotycznie. Bo jak to możliwe, że koszulka trekkingowa powstaje z drewna? A jednak właśnie tak jest. TENCEL®, znany również jako włókno lyocell, produkowany jest z celulozy pozyskiwanej najczęściej z drewna eukaliptusowego lub bukowego. Nie oznacza to oczywiście, że nosimy na sobie papier. Proces produkcji całkowicie zmienia właściwości włókna, dzięki czemu powstaje materiał bardzo miękki, wytrzymały i wyjątkowo przyjemny w kontakcie ze skórą. Salewa wykorzystuje TENCEL przede wszystkim jako dodatek do innych materiałów, ponieważ znakomicie uzupełnia ich właściwości. TENCEL bardzo dobrze zarządza wilgocią, zapewnia wysoki komfort podczas wysokich temperatur i sprawia, że odzież jest wyraźnie przyjemniejsza w dotyku. Nie bez znaczenia pozostają również jego właściwości ograniczające rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Dlatego bardzo często spotkamy go w koszulkach przeznaczonych do trekkingu, podróży czy codziennego użytkowania. Podobnie jak Alpine Hemp, TENCEL nie powstał z myślą o biciu rekordów oddychalności podczas zawodów w skyrunningu. Jego największą zaletą jest komfort noszenia przez wiele godzin. Trzeba przyznać, że pod tym względem trudno znaleźć materiały, które dorównują dobrze wykonanym mieszankom z dodatkiem TENCEL-u.
POWERTEX – membrana Salewy, która ma chronić przed pogodą, a nie przed aktywnością
Jeżeli Durastretch został stworzony z myślą o maksymalnej oddychalności i swobodzie ruchów, Powertex odpowiada za zupełnie inne zadanie. To właśnie z nim najczęściej spotkamy się w kurtkach przeciwdeszczowych, spodniach membranowych czy odzieży przeznaczonej na najtrudniejsze warunki pogodowe. W świecie outdooru słowo „membrana” zrobiło zawrotną karierę. Dla wielu osób stało się wręcz synonimem dobrej kurtki. Tymczasem sama obecność membrany nie mówi jeszcze praktycznie nic o jej przeznaczeniu. Równie ważne są konstrukcja całego materiału, sposób laminacji, trwałość oraz zdolność odprowadzania pary wodnej.
Powertex jest autorskim rozwiązaniem Salewy wykorzystującym wielowarstwową konstrukcję laminatu. W zależności od przeznaczenia produktu może występować jako materiał dwu-, dwuipół- lub trójwarstwowy. Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety. Lżejsze konstrukcje sprawdzają się podczas trekkingu i turystyki, natomiast trójwarstwowe laminaty znajdziemy przede wszystkim w najbardziej technicznej odzieży przeznaczonej do alpinizmu czy wspinaczki. Zadanie membrany pozostaje jednak niezmienne. Ma zatrzymać wodę z zewnątrz, jednocześnie pozwalając na odprowadzanie pary wodnej powstającej podczas wysiłku. To właśnie dlatego dobra kurtka membranowa potrafi jednocześnie chronić przed deszczem i ograniczać ryzyko przegrzewania organizmu. Nie oznacza to jednak, że membrana oddycha tak dobrze jak materiał pozbawiony laminatu. I warto o tym pamiętać. Każda membrana jest pewnym kompromisem pomiędzy ochroną przed warunkami atmosferycznymi a oddychalnością. Im trudniejsze warunki pogodowe, tym większego znaczenia nabiera wodoodporność. Im większy wysiłek i lepsza pogoda, tym częściej wygodniejszym wyborem okaże się klasyczny softshell. To właśnie dlatego doświadczeni turyści bardzo często zabierają ze sobą oba rozwiązania. Softshell noszą zdecydowanie częściej, natomiast kurtkę membranową trzymają w plecaku, czekając na rzeczywistą ulewę lub porywisty wiatr.
Warto wspomnieć również, że współczesny Powertex wykorzystuje impregnację DWR pozbawioną związków PFAS, dzięki czemu Salewa stopniowo ogranicza stosowanie substancji budzących coraz większe kontrowersje środowiskowe. To dobry przykład tego, jak rozwój technologii nie polega wyłącznie na poprawianiu parametrów technicznych, ale również na poszukiwaniu bardziej odpowiedzialnych rozwiązań produkcyjnych.
DWR – dlaczego woda tworzy kropelki na powierzchni kurtki?
To jedna z najczęściej źle rozumianych technologii stosowanych w odzieży outdoorowej. Bardzo często słyszymy, że kurtka „ma DWR”, jakby była to membrana. Tymczasem DWR i membrana to dwie zupełnie różne rzeczy. DWR, czyli Durable Water Repellent, jest hydrofobowym wykończeniem nanoszonym na zewnętrzną powierzchnię materiału. Jego zadaniem nie jest zatrzymanie wody, ale sprawienie, żeby nie wsiąkała ona w tkaninę. Efekt zna chyba każdy. Kiedy nowa kurtka trafia na deszcz, krople wody nie rozlewają się po materiale, lecz tworzą charakterystyczne kuleczki i spływają po jego powierzchni.
Po co to wszystko?
Przemoczona tkanina zewnętrzna znacząco pogarsza komfort użytkowania kurtki. Staje się cięższa, dłużej schnie i ogranicza oddychalność membrany znajdującej się pod spodem. Nawet najlepsza membrana nie będzie działała skutecznie, jeżeli materiał zewnętrzny całkowicie nasiąknie wodą.
Warto jednak pamiętać, że DWR nie jest rozwiązaniem wiecznym. Z czasem wykończenie ściera się podczas użytkowania, prania czy kontaktu z plecakiem. To całkowicie normalny proces. Na szczęście większość impregnacji można stosunkowo łatwo odnowić przy użyciu odpowiednich środków pielęgnacyjnych. Dlatego właśnie tak często podkreślamy, że pielęgnacja odzieży membranowej nie kończy się na samym praniu. Regularne odnawianie impregnacji pozwala znacznie dłużej zachować pełne właściwości kurtki. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, przeczytaj również nasze artykuły:
Gore-Tex wczoraj i dziś – wszystko, co musisz wiedzieć i więcej!
Jak dbać o odzież techniczną? Porady dla miłośników outdooru
PFAS FREE – niewielki napis, który mówi znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać
Jeszcze kilka lat temu mało kto zwracał uwagę na skład chemiczny impregnacji stosowanych w odzieży outdoorowej. Liczyły się przede wszystkim parametry wodoodporności i trwałość wykończenia. Dziś coraz więcej producentów odchodzi od związków per- i polifluoroalkilowych, znanych jako PFAS. Są to substancje, które przez lata bardzo skutecznie poprawiały właściwości hydrofobowe materiałów, ale jednocześnie okazały się wyjątkowo trwałe w środowisku. Ich rozkład trwa bardzo długo, dlatego coraz częściej określa się je mianem „wiecznych chemikaliów”. Salewa stopniowo zastępuje je nowymi rozwiązaniami, czego efektem są produkty oznaczone jako PFAS Free lub PFC-Freei.
Czy oznacza to, że kurtki nagle przestały chronić przed deszczem? Nie. To raczej efekt poszukiwania nowych technologii impregnacji, które zapewniają wysoką skuteczność, jednocześnie ograniczając wpływ na środowisko. To jeden z kierunków, w którym zmierza dziś praktycznie cały rynek outdoorowy. I wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach rozwiązania pozbawione PFAS staną się po prostu nowym standardem.
GORE-TEX® – technologia, której przedstawiać chyba nikomu nie trzeba
Choć w tym artykule skupiamy się przede wszystkim na autorskich rozwiązaniach Salewy, trudno nie wspomnieć o technologii, która od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli odzieży outdoorowej. Salewa w wielu modelach nadal korzysta z membran GORE-TEX®, szczególnie tam, gdzie wymagane są najwyższe parametry ochrony przed wodą i trwałości. Nie będziemy jednak szczegółowo opisywać tej technologii, ponieważ poświęciliśmy jej osobny artykuł na naszym blogu. Jeżeli zastanawiasz się, czym różnią się poszczególne odmiany GORE-TEX-u, kiedy warto wybrać membranę i jak prawidłowo o nią dbać, zachęcamy do jego lektury. Warto natomiast pamiętać o jednej rzeczy. Ani GORE-TEX, ani Powertex nie są rozwiązaniami lepszymi od Durastretchu czy Polarlite. To technologie stworzone do zupełnie innych zadań. Dobra odzież outdoorowa polega właśnie na umiejętnym dopasowaniu materiału do warunków, a nie na szukaniu jednej technologii, która sprawdzi się zawsze.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o tej technologii, przeczytaj również nasz artykuł:
GORE-TEX – wszystko, co musisz wiedzieć o najpopularniejszej membranie świata
Konstrukcja odzieży – detale, których często nie widać na sklepowym wieszaku
Materiały są niezwykle ważne, ale same w sobie nie sprawią jeszcze, że kurtka będzie wygodna podczas wspinaczki czy całodziennego trekkingu. O końcowym komforcie często decydują rozwiązania, których na pierwszy rzut oka praktycznie nie widać. To właśnie one odróżniają odzież projektowaną z myślą o górach od ubrań, które jedynie wyglądają na techniczne. Najlepiej widać to wtedy, gdy porównamy dwie podobne kurtki. Na wieszaku różnice wydają się niewielkie. Dopiero po założeniu plecaka, uprzęży czy kasku okazuje się, że jedna z nich zaczyna przeszkadzać, podwija się podczas sięgania wysoko rękami albo dostęp do kieszeni staje się praktycznie niemożliwy. Druga natomiast po prostu... znika. Nie myślimy o niej podczas użytkowania. I właśnie o to chodzi w dobrze zaprojektowanej odzieży technicznej. Salewa od lat przykłada ogromną wagę do ergonomii. Niektóre rozwiązania wyglądają niepozornie, ale w praktyce potrafią zrobić większą różnicę niż kolejne tysiąc milimetrów słupa wody w membranie. Sprawdź przykłady.
BODY MAPPING – dlaczego dobra kurtka czy bluza nie wszędzie będzie taka sama?
Na pierwszy rzut oka większość kurtek wygląda bardzo podobnie. Ten sam materiał. Ten sam kolor. Ten sam krój. Jeżeli jednak przyjrzymy się dokładniej bardziej technicznym modelom Salewy, szybko okaże się, że poszczególne panele różnią się między sobą nie tylko wyglądem, ale również rodzajem zastosowanego materiału. To właśnie jest Body Mapping. Nie jest to konkretny materiał ani technologia włókien. To sposób projektowania odzieży. Założenie jest bardzo proste. Ludzkie ciało nie poci się równomiernie. Nie wszędzie równie mocno się przegrzewa. Nie każda część kurtki jest również narażona na takie samo ścieranie. Skoro tak, to dlaczego cała odzież miałaby być wykonana z jednego materiału? W praktyce Body Mapping polega na rozmieszczeniu różnych tkanin dokładnie tam, gdzie najlepiej spełniają swoje zadanie. Pod pachami czy na plecach często pojawiają się cieńsze, bardziej oddychające materiały. Na barkach, kolanach lub łokciach znajdziemy natomiast tkaniny o znacznie większej odporności na przetarcia, ponieważ właśnie tam najczęściej pracują szelki plecaka, uprząż czy skała. Efektem jest lepsza oddychalność bez pogarszania trwałości całej odzieży. To rozwiązanie szczególnie dobrze widać w bardziej technicznych kolekcjach Salewy (Ortles, NXT, Pedroc czy Agner), przeznaczonych do alpinizmu, wspinaczki czy speed hikingu. Tam praktycznie każdy panel pełni określoną funkcję. Właśnie takie detale bardzo często odróżniają dobrze zaprojektowaną odzież od produktów, które wyglądają podobnie tylko na sklepowym wieszaku. W górach różnicę zaczyna się odczuwać dopiero po kilku godzinach intensywnego użytkowania.
Direct Access – drobiazg, który zimą może zaoszczędzić cenne sekundy
To rozwiązanie spotykane przede wszystkim w najbardziej technicznych kurtkach Salewy przeznaczonych do skitouringu, freeride'u czy alpinizmu. Z zewnątrz wygląda jak zwykła kieszeń z nieco dłuższym zamkiem z dwoma suwakami. W praktyce kryje się za nim bardzo konkretny pomysł. Wyobraźmy sobie zimową wycieczkę na nartach skiturowych. Na sobie mamy kurtkę membranową, pod spodem warstwę ocieplającą, zapięty pas biodrowy plecaka i uprząż. W klasycznej kurtce, aby dostać się do detektora lawinowego, trzeba rozpiąć kilka warstw odzieży, a często również odpiąć pas biodrowy. Trwa to dłużej, wychładza organizm i zwyczajnie utrudnia działanie. System Direct Access rozwiązuje ten problem w bardzo prosty sposób. Specjalny zamek prowadzi bezpośrednio do kieszeni z detektorem lawinowym lub kolejnych warstw odzieży. Dzięki temu można sięgnąć po sprzęt bez rozpinania całej kurtki, a także bez odpinania pasa biodrowego plecaka.
To rozwiązanie, którego większość osób nigdy nie wykorzysta podczas letniego trekkingu. Jeżeli jednak poruszasz się zimą w terenie lawinowym, szybko okazuje się, że takie detale nie powstały po to, aby dobrze wyglądać w katalogu. Powstały dlatego, że ktoś wcześniej rzeczywiście próbował wykonać te same czynności w trudnych warunkach. Direct Access to koniec wychładzania się podczas szkoleń lawinowych.
Helmet Strap Collar – niewielkie otwory, które rozwiązują zaskakująco duży problem
Każdy, kto wspina się lub chodzi po via ferratach, zna sytuację, w której kaptur kurtki i paski kasku zaczynają ze sobą walczyć. Zakładamy kaptur na kask. Zapinamy paski. Próbujemy rozsunąć zamek pod szyją. Kołnierz zaczyna ciągnąć. Paski uciskają. Całość przestaje być wygodna. Salewa postanowiła rozwiązać ten problem w bardzo prosty sposób. W kołnierzu wybranych modeli znajdują się dyskretnie ukryte przepusty, przez które można przełożyć paski kasku. Dzięki temu zapięcie znajduje się pod kurtką, blisko szyi, a sam kołnierz może swobodnie pracować niezależnie od kasku. Efekt trudno zauważyć na zdjęciach produktowych. W praktyce różnica jest jednak bardzo odczuwalna. Kaptur lepiej przylega do głowy, szyja pozostaje skuteczniej osłonięta przed wiatrem, a jednocześnie możemy rozpiąć kurtkę czy wyregulować kołnierz bez konieczności odpinania kasku. To właśnie przykład rozwiązania, które prawdopodobnie nigdy nie powstałoby w biurze projektowym oddalonym od gór. Trzeba najpierw spędzić wiele godzin we wspinaczkowym kasku, żeby w ogóle zauważyć istnienie takiego problemu.
Techniczna odzież nie zawsze oznacza to samo
I tutaj dochodzimy do czegoś, o czym bardzo często zapominamy podczas zakupów. Nie istnieje kurtka idealna dla każdego. Osoba szukająca wygodnej kurtki do codziennego użytkowania prawdopodobnie bardziej doceni luźniejszy krój, dłuższy fason czy klasycznie umieszczone kieszenie, do których można szybko schować dłonie podczas spaceru po mieście. Alpinista zwróci uwagę na zupełnie inne elementy. Czy kieszenie pozostają dostępne po zapięciu uprzęży? Czy pas biodrowy plecaka ich nie zasłania? Czy zamki wentylacyjne są długie i dwukierunkowe oraz pozwalają sięgnąć do warstwy izolacyjnej znajdującej się pod spodem? Czy kaptur mieści kask wspinaczkowy? Czy rękawy zostały wyprofilowane w taki sposób, aby podczas wspinaczki nie podciągały się do góry? Czy kurtka nie odsłania pleców po uniesieniu rąk? To wszystko są rzeczy, których często nie zauważymy podczas przymierzania odzieży w sklepie. Dopiero kilka godzin spędzonych w ścianie lub na szlaku pokazuje, dlaczego projektanci poświęcają im tyle uwagi. I właśnie dlatego, wybierając odzież techniczną, warto najpierw odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: do czego naprawdę będzie używana? Bo najlepsza kurtka wspinaczkowa niekoniecznie okaże się najlepszą kurtką na codzienny spacer z psem, tak samo jak wygodna kurtka miejska nie zawsze sprawdzi się podczas wielowyciągowej drogi w Tatrach.
Plecaki Salewa – technologie, których często nie zauważamy, dopóki ich nie zabraknie
O ile w przypadku odzieży bardzo łatwo dostrzec zastosowany materiał czy membranę, o tyle technologie wykorzystywane w plecakach często pozostają całkowicie niewidoczne. Właściwie trudno się temu dziwić. Patrząc na plecak w sklepie, skupiamy się przede wszystkim na pojemności, liczbie kieszeni albo wyglądzie. Dopiero podczas pierwszej dłuższej wycieczki zaczynamy zauważać, że z jednego modelu korzysta się po prostu wygodniej. Czasami różnicę robi wodoodporny zamek, który nie przepuszcza wilgoci podczas nagłej ulewy. Innym razem klamra, którą bez problemu obsłużymy w grubych rękawicach. Dla skiturowca kluczowa będzie oddzielna komora na lawinowe ABC, umożliwiająca błyskawiczny dostęp do łopaty i sondy. Wspinacz zwróci uwagę na sposób mocowania czekanów, który pozwoli je zarówno pewnie przytroczyć, jak i wyjąć jedną ręką bez długiego rozplątywania troków. Ktoś inny doceni system szybkiego troczenia nart bez konieczności zdejmowania plecaka, zintegrowaną siatkę na kask, wielokierunkowy dostęp do komory głównej czy wyprowadzenie na bukłak. Są to rozwiązania, których praktycznie nie da się ocenić na podstawie samego zdjęcia produktu. Trzeba ich po prostu używać. I właśnie dlatego doświadczeni użytkownicy często są gotowi zapłacić więcej za plecak, który na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie do tańszej konkurencji. Różnicę zaczyna się dostrzegać dopiero wtedy, gdy sprzęt pracuje razem z nami, a nie przeciwko nam.
Odkryj plecaki z system Dry Back Contact
Dry Back Contact – dlaczego wentylacja pleców to coś więcej niż tylko komfort
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych rozwiązań stosowanych w plecakach Salewa jest system Dry Back Contact. Sama nazwa może sugerować, że chodzi wyłącznie o wentylację pleców. To prawda, ale byłoby sporym uproszczeniem sprowadzenie całego systemu wyłącznie do tego jednego zadania. Każdy, kto choć raz pokonywał długie podejście z ciężkim plecakiem w letni dzień, doskonale wie, że plecy bardzo szybko stają się najbardziej mokrą częścią naszego ciała. Odzież techniczna świetnie radzi sobie z odprowadzaniem wilgoci, jednak gdy materiał przez cały czas jest dociśnięty do pleców przez kilkanaście kilogramów ekwipunku, nawet najlepsza koszulka ma ograniczone możliwości. Dry Back Contact powstał właśnie po to, aby poprawić cyrkulację powietrza w tym miejscu. Tylny panel wykonany z odpowiednio uformowanej pianki EVA posiada trójwymiarowe kanały wentylacyjne, które ograniczają powierzchnię styku plecaka z plecami. Dzięki temu powietrze może swobodniej krążyć, a wilgoć łatwiej odparowuje. Według danych producenta rozwiązanie to pozwala obniżyć temperaturę pleców nawet o około 1,5°C w porównaniu z klasycznymi konstrukcjami o pełnym kontakcie z plecami. To jednak dopiero początek. Pianka pełni jednocześnie funkcję amortyzującą. Nawet jeśli wewnątrz plecaka znajdzie się kuchenka, aparat fotograficzny czy metalowy termos, nie będą one nieprzyjemnie wbijały się w plecy podczas marszu. Równie ważna jest funkcja usztywniająca. Odpowiednio zaprojektowany panel pomaga stabilniej przenosić ciężar na pas biodrowy, odciążając barki podczas wielogodzinnego trekkingu. Co ciekawe, otwory odpowiedzialne za wentylację mają jeszcze jedną zaletę – zmniejszają masę całego systemu nośnego. To dobry przykład projektowania, w którym jeden element jednocześnie poprawia wentylację, komfort noszenia i obniża wagę plecaka. Salewa nie zapomina również o swobodzie ruchów. Konstrukcja szelek została zaprojektowana tak, aby możliwie dobrze dopasowywać się do ruchów ramion, nie ograniczając mobilności podczas wspinaczki czy szybkiego marszu. Uzupełnia ją system kompresji stabilizujący ładunek, dzięki któremu nawet częściowo wypełniony plecak nie przesuwa się podczas dynamicznych ruchów.
Materiały, których nie widać, a które decydują o trwałości
Kupując plecak, większość osób zwraca uwagę na liczbę litrów, kieszeni czy troków. Znacznie rzadziej patrzymy na oznaczenia materiałów, choć to właśnie one w dużej mierze odpowiadają za trwałość całej konstrukcji. W niektórych modelach wspinaczkowych Salewa znajdziemy dziś Regen Robic® Recycled Nylon 210D lub 420D Ripstop. To nowoczesny nylon pochodzący z recyklingu, który łączy wysoką odporność na przetarcia z relatywnie niską masą. Struktura typu ripstop dodatkowo ogranicza ryzyko dalszego rozdzierania materiału – jeśli dojdzie do niewielkiego uszkodzenia, specjalny splot utrudnia jego powiększanie. W najbardziej zaawansowanym modelu plecaka NXT Salewa idzie jeszcze krok dalej. Pojawia się tam materiał Challenge ULTRA™ 100X UHMWPE, połączony z Robic® Nylon 330D. Jest to tkanina powstała z myślą o ekstremalnym użytkowaniu, gdzie kontakt ze skałą, ostrymi krawędziami sprzętu czy częste transportowanie ciężkiego ekwipunku jest codziennością. To właśnie takie materiały sprawiają, że plecak nie kończy swojego życia po jednym sezonie wspinania. Oczywiście nie oznacza to, że jest niezniszczalny. Nadal warto unikać niepotrzebnego szorowania po granicie czy ciągnięcia plecaka po skałach. Jednak odpowiednio dobrane tkaniny znacząco zwiększają margines bezpieczeństwa i pozwalają znacznie dłużej cieszyć się sprzętem, który ma pracować w naprawdę wymagających warunkach.
Salewa Committed – kiedy „eko” przestaje być pustym sloganem
W ostatnich latach praktycznie każda marka outdoorowa zaczęła mówić o ekologii. Problem w tym, że bardzo często kończy się to na kilku modnych hasłach i zielonym listku na metce. Dla klienta niewiele z tego wynika. Trudno przecież ocenić, czy dany produkt rzeczywiście powstał w bardziej odpowiedzialny sposób, czy jedynie dobrze wygląda w materiałach reklamowych. Salewa postanowiła podejść do tego nieco inaczej, tworząc program Salewa Committed. Wbrew pozorom nie jest to kolejna technologia materiałowa ani osobny certyfikat przyznawany przez zewnętrzną organizację. To wewnętrzny system oceny produktów, oparty na konkretnych kryteriach środowiskowych i społecznych, który ma pokazać, że za deklaracjami producenta stoją również realne działania. Aby produkt mógł otrzymać oznaczenie Salewa Committed, musi spełnić dwa obowiązkowe warunki oraz przynajmniej jedno dodatkowe kryterium. Pierwszym z nich jest kontrola stosowanej chemii. Ponad 90% masy produktu musi spełniać wymagania polityki chemicznej Oberalp lub posiadać certyfikat bluesign®. W praktyce oznacza to ograniczenie stosowania potencjalnie szkodliwych substancji już na etapie produkcji materiałów, a nie dopiero gotowego produktu.
Drugim filarem są warunki pracy. Fabryka produkująca odzież musi przejść niezależny audyt społeczny potwierdzający spełnianie określonych standardów. Co istotne, audyty mają ograniczoną ważność i są regularnie odnawiane, dzięki czemu nie są jedynie jednorazową kontrolą. To oczywiste, że nie wszystkie produkty Salewa powstają w pobliżu centrum testowego w Bolzano. Ważne jest natomiast to, że zarówno standardy produkcji, jak i warunki pracy podlegają stałemu monitoringowi.
Dopiero po spełnieniu tych dwóch podstawowych wymagań produkt może zostać oceniony pod kątem kolejnych kryteriów. Mogą to być między innymi materiały pochodzące z recyklingu, wykorzystanie surowców odnawialnych, takich jak konopie, TENCEL®, len czy wełna, impregnacje pozbawione PFAS, certyfikowany puch RDS lub zastosowanie materiałów pochodzących z upcyclingu.
Dlaczego o tym wspominamy? Bo naszym zdaniem właśnie tak powinny wyglądać współczesne działania proekologiczne. Zamiast jednego hasła „eko” otrzymujemy konkretną informację, co zostało zmienione i dlaczego dany produkt otrzymał określone oznaczenie. Jeżeli interesuje Cię ten temat szerzej, zachęcamy również do przeczytania naszego artykułu poświęconego recyklingowi, upcyclingowi oraz temu, jak możemy dbać o góry podczas korzystania z nich:
„Recykling, upcycling i plogging. Jak dbać o góry, kiedy z nich korzystamy?”
Bluesign® – certyfikat, którego nie widać, ale który ma ogromne znaczenie
Przeglądając metki odzieży Salewa, bardzo często natrafimy również na logo bluesign®. Dla wielu osób jest to kolejny niezrozumiały symbol, tymczasem w świecie odzieży technicznej należy on do najbardziej cenionych certyfikatów. Na czym polega jego wyjątkowość? Większość certyfikatów ocenia gotowy produkt. bluesign® idzie znacznie dalej. Kontroluje cały proces produkcji – od surowców, przez stosowaną chemię, aż po zużycie energii, wody i bezpieczeństwo pracowników. Oznacza to, że producent nie może po prostu uszyć kurtki z przypadkowych materiałów i dopiero na końcu sprawdzić, czy spełnia ona wymagania. Każdy etap produkcji musi zostać odpowiednio zaplanowany i udokumentowany. Dla użytkownika oznacza to przede wszystkim większą pewność, że podczas produkcji ograniczono stosowanie substancji mogących negatywnie wpływać zarówno na środowisko, jak i na zdrowie człowieka. Oczywiście sam certyfikat nie sprawi, że kurtka będzie lepiej oddychała czy skuteczniej chroniła przed deszczem. Pokazuje jednak, że za jakością produktu stoi również odpowiedzialność za sposób jego wytworzenia. W świecie outdooru, który z założenia opiera się na kontakcie z naturą, ma to coraz większe znaczenie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy każda kurtka Salewa ma Powertex?
Nie. Powertex to membrana stosowana przede wszystkim w kurtkach i spodniach przeznaczonych do ochrony przed deszczem oraz niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Wiele modeli Salewa wykorzystuje natomiast inne materiały, takie jak Durastretch czy Polarlite, które zostały zaprojektowane z myślą o zupełnie innych zadaniach. Dlatego wybierając odzież, warto kierować się planowaną aktywnością, a nie samą obecnością membrany.
Czy Durastretch jest wodoodporny?
Nie. Durastretch nie jest materiałem wodoodpornym ani membraną. Jego największą zaletą jest bardzo dobra oddychalność, wysoka odporność na przetarcia oraz elastyczność, dzięki czemu świetnie sprawdza się podczas intensywnego trekkingu, wspinaczki czy speed hikingu. W wielu modelach materiał dodatkowo pokryty jest impregnacją DWR, która pomaga podczas krótkotrwałego, lekkiego deszczu. W czasie długotrwałych opadów konieczne będzie jednak założenie kurtki membranowej.
Czy impregnację DWR można odnowić?
Tak. Impregnacja DWR stopniowo zużywa się podczas użytkowania, prania oraz kontaktu z plecakiem. Jest to całkowicie naturalny proces. Na szczęście większość nowoczesnych impregnacji można łatwo odnowić za pomocą specjalnych środków przeznaczonych do odzieży technicznej. Regularna pielęgnacja pozwala zachować właściwości hydrofobowe materiału i wspiera prawidłowe działanie membrany.
Czy Polarlite grzeje również po zamoczeniu?
Polarlite jest materiałem syntetycznym, dlatego po zawilgoceniu nadal zachowuje część swoich właściwości izolacyjnych i schnie znacznie szybciej niż wiele materiałów naturalnych. Nie oznacza to jednak, że warto doprowadzać do jego przemoczenia. Jak każda warstwa izolacyjna, najlepiej działa wtedy, gdy pozostaje możliwie sucha.
Czy TENCEL® jest materiałem naturalnym?
TENCEL® powstaje z celulozy pozyskiwanej z drewna, najczęściej eukaliptusowego lub bukowego. Samo włókno produkowane jest jednak w nowoczesnym procesie technologicznym, dlatego trudno jednoznacznie zakwalifikować je jako materiał całkowicie naturalny lub syntetyczny. Najczęściej określa się je mianem włókna pochodzenia naturalnego lub włókna celulozowego. W praktyce wyróżnia się bardzo wysokim komfortem noszenia, dobrą regulacją wilgoci oraz przyjemną miękkością.
Czy technologia Responsive naprawdę działa?
Responsive wykorzystuje naturalne minerały mające odbijać promieniowanie dalekiej podczerwieni emitowane przez organizm. Salewa wskazuje, że rozwiązanie to może wspierać termoregulację i komfort użytkowania. Jednocześnie należy pamiętać, że skuteczność tego typu technologii nadal jest przedmiotem badań naukowych i dyskusji. Dlatego najlepiej traktować Responsive jako dodatkowy element wspierający komfort odzieży, a nie główny powód jej zakupu.
Co oznacza oznaczenie PFAS Free?
PFAS Free oznacza, że podczas produkcji impregnacji zastosowanej w odzieży nie wykorzystano związków z grupy PFAS, określanych często jako „wieczne chemikalia”. Nie oznacza to rezygnacji z ochrony przed wodą, lecz zastosowanie nowszych rozwiązań, które mają ograniczać wpływ na środowisko. Coraz więcej producentów outdoorowych stopniowo przechodzi właśnie na tego typu impregnacje.
Czy certyfikat bluesign® oznacza lepszą jakość produktu?
Nie bezpośrednio. Certyfikat bluesign® nie określa, czy kurtka będzie cieplejsza, bardziej wodoodporna lub trwalsza od innych modeli. Potwierdza natomiast, że podczas produkcji spełniono rygorystyczne wymagania dotyczące stosowanej chemii, ochrony środowiska oraz bezpieczeństwa procesów produkcyjnych. Dla użytkownika oznacza to większą pewność, że produkt został wytworzony w bardziej odpowiedzialny sposób.
Czy Powertex jest lepszy od GORE-TEX®?
Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Obie technologie zostały stworzone z myślą o ochronie przed deszczem i wiatrem, jednak występują w wielu różnych odmianach o odmiennych parametrach oraz przeznaczeniu. Znacznie ważniejsze od samej nazwy membrany jest to, do jakiej aktywności została zaprojektowana konkretna kurtka. Dobrze dobrany model z membraną Powertex może sprawdzić się lepiej niż kurtka GORE-TEX®, jeśli będzie lepiej dopasowany do planowanego sposobu użytkowania.
Kilka słów na koniec
Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu nadal nie pamiętasz wszystkich nazw technologii, to... bardzo dobrze. My również nie wymieniliśmy wszystkich technologii stosowanych przez markę Salewa ani tych, które sama stworzyła. Nie taki bowiem był cel. Znacznie ważniejsze jest zrozumienie, do czego zostały stworzone. Bo Durastretch nie jest lepszy od Powertexu, tak samo jak Polarlite nie konkuruje z Alpine Merino. Każda z tych technologii rozwiązuje zupełnie inny problem. Jedna odpowiada za oddychalność podczas intensywnego wysiłku, druga chroni przed deszczem, trzecia zapewnia izolację, a czwarta zwiększa trwałość lub komfort użytkowania. Podobnie wygląda to w przypadku rozwiązań konstrukcyjnych. Direct Access, Helmet Strap Collar czy Dry Back Contact nie mają imponować nazwą na metce. Ich zadaniem jest ułatwienie życia wtedy, gdy naprawdę liczy się wygoda, bezpieczeństwo i szybkość działania w konkretnych sytuacjach. Właśnie to naszym zdaniem najlepiej pokazuje filozofię Salewy. Marka od lat rozwija własne materiały i patenty, ale równie chętnie korzysta ze sprawdzonych technologii zewnętrznych producentów, takich jak GORE-TEX®, TENCEL® czy bluesign®. Nie chodzi o tworzenie kolejnych chwytliwych nazw, lecz o dobór rozwiązań, które najlepiej sprawdzą się podczas konkretnej aktywności. Bo dobra odzież górska nie polega na tym, żeby mieć na metce jak najwięcej technologii. Polega na tym, żeby po kilku godzinach na szlaku przestać o niej myśleć. Jeśli kurtka nie ogranicza ruchów, spodnie nie krępują wykroków, plecak wygodnie przenosi ciężar, a kolejne warstwy skutecznie radzą sobie z potem, wiatrem i deszczem, to znaczy, że projektanci wykonali swoją pracę naprawdę dobrze. I właśnie wtedy nazwy takie jak Durastretch, Powertex czy Polarlite przestają być marketingowymi hasłami, a stają się po prostu rozwiązaniami, które pomagają czerpać większą przyjemność z przebywania w górach.
Więcej o technologiach Salewa przeczytasz na oficjalnej stronie Salewa.com







